Zjadłem za dużo chipsów. Potem zamówiłem plastry FRANZ.
Ostatnio jadłem zdecydowanie za dużo chipsów. Wkrótce na mojej twarzy pojawiła się niedoskonałość.
Nie mogę udowodnić, że to przez chipsy, ale zbieg okoliczności był podejrzany. Zacząłem więc szukać plastra, który mógłbym nosić w sklepie bez przyciągania uwagi. Tak trafiłem na FRANZ Naked Spot Patches i zamówiłem je do Aura3AM.
Najbardziej zainteresowała mnie ich cienka, dyskretna forma. Według FRANZ plastry Early i Dark Spot mają 0,013mm grubości.
Zwróciłem też uwagę na firmę stojącą za marką. FRANZ należy do Biosensor Laboratories, które podaje adres swojego laboratorium badawczego. Przy produkcie opartym na tak cienkim materiale to dla mnie istotna informacja.
Każdy z trzech plastrów ma inne zastosowanie:
- Early Spot Patch: gdy czujesz, że niedoskonałość dopiero się pojawia, zanim zaczniesz ją wyciskać.
- Active Spot Patch: plaster hydrokoloidowy na widoczną niedoskonałość z białą końcówką.
- Dark Spot Patch: do pielęgnacji śladu po całkowicie zagojonej niedoskonałości.
Plaster nakłada się na czystą, suchą skórę przed dalszą pielęgnacją. Później można nałożyć krem SPF i makijaż zgodnie z potrzebą. Dyskretny plaster przydaje się w ciągu dnia, ale nie zastępuje ochrony przeciwsłonecznej na pozostałej części twarzy.
Zamówiłem wszystkie trzy rodzaje, bo niedoskonałość zmienia się z dnia na dzień. Wolę mieć odpowiedni plaster pod ręką, niż oglądać nowego pryszcza w lustrze tuż przed otwarciem sklepu.
Może powinienem też jeść mniej chipsów. Niczego nie obiecuję.
0 comments